jak założyć i prowadzić własną firmę krok po kroku rozpoczęcie działalności gospodarczej przez internet zarabianie pieniędzy przez internet jak zarobić w domu poradnik
 
 



Churn Rate

Optymalizacja Wskaźnika
Rezygnacji z Newslettera


Co robić, aby subskrybenci nigdy
nie wypisali się z naszej listy adresowej?


jak sprzedawać w internecie
W poprzednim artykule pisaliśmy o skutecznych metodach zwiększania współczynnika konwersji, dzięki którym zaczniesz coraz skuteczniej sprzedawać przez Internet na ostatnim (najważniejszym) etapie lejka sprzedaży.
Jeśli chcesz, możesz również zacząć kurs od samego początku:
Skuteczny Mailing - Szkolenie.
Dziś zajmiemy się optymalizacją wskaźnika odpływu konsumentów. Wyjaśnimy jak zapobiegać wypisywaniu się Twoich subskrybentów z newslettera i uniknąć rezygnacji z subskrypcji, by Twoja lista mailingowa zawsze tętniła życiem i zawsze przynosiła soczyste dochody.

Czy odpływ konsumentów jest nieunikniony?


Każda lista mailingowa odnotowuje pewien wskaźnik rezygnacji. Jest to nieuniknione, jednak nie należy nazbyt obawiać się takich sytuacji. Część subskrybentów może na przykład zmienić swoje zainteresowania, a część osób zapisała się wyłącznie dla jednorazowej transakcji itp. Nie powinniśmy się tym przejmować, jeśli liczba wypisujących się z naszej listy subskrybentów nie jest zbyt duża.

Jeśli jednak nasze statystyki wskazują na zbyt wysoki lub rosnący poziom rezygnacji z newslettera, prawdopodobnie oznacza to, że w którymś miejscu popełniamy błędy. Zatem jak ich uniknąć?

Jak zatrzymać subskrybenta

Jeśli chcemy zapobiec wypisywaniu się subskrybentów z listy, musimy im po prostu dać to, czego oczekują. W przeciwnym przypadku współczynnik rezygnacji zawsze będzie wysoki. E-mail o treści, która nie jest interesująca, ani potrzebna odbiorcom, postrzegany będzie jak spam. Wydaje się to być oczywiste.

Mimo to wielu e-mail marketerów boryka się z wyskim wskaźnikiem rezygnacji, bezskutecznie szukają przyczyny problemu. Jak więc skutecznie zapobiegać rezygnacjom i zatrzymać subskrybentów na swojej liście mailingowej?

Przyczyny wysokiego współczynnika
rezygnacji z subskrypcji


Wskaźnik odpływu konsumentów to tylko element układanki

Za wysokim wskaźnikiem rezygnacji mogą stać także inne powody, między innymi te same, które obniżają wskaźniki otwieralności i klikalności. Jeśli na przykład tworzysz słabe tematy maili, efektem będzie brak zainteresowania i niska otwieralność, ale po pewnym czasie nieodpowiednie tematy sprawią, że odbiorca nie tylko nie otworzy wielu wiadomości, gdyż nie zaciekawiły go ich tematy, ale w konsekwencji zniecierpliwi się i zrezygnuje z subskrypcji.

Analiza KPI

Zawsze powinniśmy analizować powody rezygnacji i regularnie obserwować statystyki. Najlepiej robić to po każdym mailingu, co wiele łatwiej pozwoli nam wysnucie trafnych wniosków i spostrzeżeń, często dając gotową odpowiedź na pytanie o to jak sprawić, by subskrybenci nie wypisywali się z naszego newslettera.

Okazuje się jednak, że powodów rezygnacji może być znacznie więcej, nawet w przypadku bardzo wartościowych mailingów. Przeanalizujmy więc czego się wystrzegać, na co zwrócić szczególną uwagę i co najbardziej może zniechęcić czytelników do dalszej subskrypcji.

Najczęstsze powody wypisywania się
subskrybentów z listy mailingowej

  • nieodpowiednia częstotliwość wysyłanego newslettera

  • niewłaściwa tematyka i nieciekawa lub powtarzająca się treść

  • program do newslettera i powody techniczne

Poniżej omówimy każdy z wymienionych czynników.

Częstotliwość newslettera

Jest to istotny czynnik z puntku widzenia wszystkich wskaźników KPI, ale w przypadku wskaźnika rezygnacji jego znaczenie jest wyjątkowo duże. Jest to najczęściej wymieniany powód utraty subskrybentów. Źle dobrana częstotliwość wysyłki email może więc skutkować bolesnymi konsekwencjami.

Zbyt duża częstotliwość wysyłki email

Newsletter nie powinien być wysyłany zbyt często. Zamęczymy w ten sposób naszych czytelników i wystawimy ich cierpliwość na wielką próbę.

Po pierwsze, zbyt często wysyłane wiadomości nie będą otwierane, ani czytane, ponieważ subskrybenci zwyczajnie nie będą za nimi nadążać. A konieczność nadrabiania zaległych lekcji może budzić zniechęcenie nawet jeśli czytelnik jest mocno zainteresowany ich treścią. W ten sposób nasz przekaz trafia w powietrze. Nawet jeśli czytelnik otworzy co drugą wiadomość, to stracimy kontrolę nad całym procesem lead nurturing, gdyż siła oddziaływania przypadkowo otwartego mailingu znacznie spadnie – czytelnik nie będzie znać kontekstu.

Doskonałym tego przykładem jest kurs mailowy, w ramach którego wysyłamy kolejne lekcje. Nie można przecież z pierwszej klasy zdać od razu do czwartej, nie można pisać doktoratu nie ukończywszy najpierw podstawówki. Ten sam kłopot może dotyczyć edukacji produktowej. Po wysłaniu serii emaili na temat wartości produktu, jeśli czytelnik zdąży otworzyć tylko ostatnią wiadomość, to oczywiście nie kupi tego produktu, bo zwyczajnie nie będzie rozumieć jego wartości.

W efekcie subskrybenci zaatakowani mailingami wysyłanymi zbyt często, mogą przestać dostrzegać ich wartość. Dostrzegą natomiast bałagan w swoich skrzynkach odbiorczych i możemy zostać posądzeni o nachalność i brak wyczucia. Ostatecznie bardzo ucierpi na tym nasz wizerunek, przez co wysyłany przez nas newsletter jeszcze bardziej straci na wartości w odczuciu odbiorców.

W końcu zniechęceni, zniecierpliwieni, zirytowani natarczywością mailingów odbiorcy zaczną rezygnować z newslettera.

Zbyt mała częstotliwość wysyłki email

Nie możemy również wysyłać newslettera zbyt rzadko.
Wysyłając mailingi jedynie raz na dłuższy czas pozbawiamy się stałego kontaktu z subskrybentami. Okazujemy im zbyt mało zainteresowania. Czytelnicy nas po prostu nie zapamiętają i z powodu zbyt niskiej częstotliwości e-mailingów nie zaistniejemy w ich świadomości.

Może się nawet zdarzyć, że internauta zainteresowany otrzymywaniem od nas informacji na dany temat zapisze się do newslettera, ale gdy otrzyma od nas wiadomość dopiero po miesiącu, to zupełnie nie będzie już pamiętał o fakcie dołączenia do naszej listy adresowej, nie rozpozna nas jako nadawcy zamówionej wiadomości, a w rezultacie nasz mailing potraktuje jako spam i spontanicznie od razu zrezygnuje z subskrypcji.

Ponadto zbyt rzadka częstotliwość wysyłania newslettera jest poniekąd lekceważeniem subskrybentów. Oni przecież wyrazili zainteresowanie naszym newsletterem, zapisali się, poprosili o wysyłanie informacji. A my każemy im czekać w nieskończoność na mailing. Wygląda to tak, jakbyśmy obiecali wartościowy materiał, a potem okazuje się, że nie mamy nic do powiedzenia.

Kolejna negatywna konsekwencja rzadko wysyłanych mailingów wiąże się z ryzykiem utraty subskrybentów wskutek tego, że zabierze nam ich konkurencja. W oczekiwaniu na wiadomość od nas, czytelnicy mogą przeszukiwać Internet i znaleźć kogoś innego, kto dostarczy im pożądane informacje.

Właściwa częstotliwość wysyłki email

Wszystko dotąd powiedziane wydaje się logiczne i zrozumiałe. Pozostaje jednak podstawowe pytanie…
Zbyt często – źle. Zbyt rzadko – źle. Zatem kiedy jest dobrze??? Jaka częstotliwość mailingów jest właściwa?. Co to znaczy zbyt rzadko i zbyt często?

Na to pytanie oczywiście każdy e-marketer musi odpowiedzieć sobie sam. Nie ma tutaj uniwersalnego przepisu na sukces. Strategia e-mail marketingowa musi zawsze być dostosowana do konkretnych potrzeb i celów.

Złoty środek

Jeśli chcemy uniknąć wyżej opisanych przykrych konsekwencji nieodpowiedniej częstotliwości mailingów, można stwierdzić, że 1 lub 2 w tygodniu będzie strategią bezpieczną. I jest to prawda.

Stwierdzenie to nie wyczerpuje jednak całej złożoności zagadnienia. Niekiedy możemy osiągnąć fantastyczne rezultaty wysyłając mailing nawet kilka razy dziennie.

Warto analizować cechy i oczekiwania naszej grupy docelowej. Im bardziej zaangażowany czytelnik, tym wyższą częstotliwość będzie w stanie zaakceptować. Ogromny wpływ będzie mieć także zawartość serwowanych treści. Im bardziej wartościowy newsletter, tym większa częstotliwość będzie mile widziana.

Kierujmy się jednak własnymi celami, wyczuciem i intuicją oraz nieustanną analizą KPI.

Treść newslettera

Słaba treść newslettera to główny powód rezygnacji. Jest to naturalne i oczywiste biorąc pod uwagę fakt, iż podstawowym powodem i motywacją do zapisu jest chęć uzyskania wartościowych i ciekawych informacji. Jeśli ich nie ma – znika motywacja, a wskaźniki rezygnacji szybują do nieba.

Treść jest całym sensem funkcjonowania newslettera. Musi być przygotowana solidnie, merytorycznie, atrakcyjnie i zgodnie z oczekiwaniami odbiorcy.

Powtarzająca się treść newslettera

Jeśli nasz newsletter dotyka bardzo wąskiej specjalizacji, wówczas uniknięcie powtarzającej się treści może być bardzo trudne. Zagadnienia, o których piszemy mogą niekiedy przenikać się tak mocno, że nie sposób poruszać każde z osobna. Pojawia się podejrzenie o autoplagiat.

Jeśli jednak materiał jest merytorycznie wartościowy, a każdy kolejny numer przedstawia daną kwestię w innym kontekście, z innego punktu widzenia, stanowi niejako rozwinięcie tematu, wówczas nie musimy się obawiać rezygnacji. Każdy może sam sobie odpowiedzieć na pytanie, czy dana treść będzie odpowiednia, ciekawa dla subskrybentów, jeśli tylko właściwie budujemy listę mailingową i znamy swoich odbiorców.

Inną znaną każdemu marketerowi sytuacją jest konieczność kilkukrotnego wysłania tego samego komunikatu. Może to być na przykład przypomnienie o zbliżającym się webinarze lub informacja o promocyjnej cenie produktu, który reklamowaliśmy w poprzednim numerze newslettera. Mamy więc powtarzającą się treść.

Jak to zrobić, by nie mailing nie był natarczywy? Da się to zrobić, ale potrzebna będzie odrobina kreatywności. Przede wszystkim z pewnością nie robimy w takich przypakdach ctrl c – ctrl v. Powinniśmy napisać o tym samym, ale w inny sposób.

Wskażmy na jakiś zupełnie inny aspekt danego tematu, ukażmy go w innym świetle. Napiszmy coś w postaci uzupełnienia i wzbogacenia wcześniej wysłanych treści. Dodajmy odrobinę humoru lub coś zaskakującego. Uzasadnijmy w jakiś sposób nasz mailing. Przy odrobinie wyobraźni zdublowany mailing może z powodzeniem przynieść dobre rezultaty.

Nudna treść newslettera

Z całą pewnością treść wysyłanych maili musi być wartościowa merytorycznie. Jeśli będziemy pisać o niczym – wówczas reakcję subskrybentów łatwo można będzie przewidzieć.

Każda grupa docelowa posiada określone zainteresowania i związane z tym potrzeby. Aby stworzyć atrakcyjny newsletter wystarczy znać te potrzeby i dostarczać zgodny z nimi materiał. Wówczas czytelnicy z chęcią i wdzięcznością będą chłonąć nasze mailingi.

Treść jednak zawsze musi być przemyślana zgodnie z oczekiwaniami określonej grupy docelowej z uwzględnieniem zakresu dziedziny, którą się zajmujemy.

Zatem jeśli prowadzimy newsletter kulinarny – nasza lista mailingowa składać się będzie z adresów osób zainteresowanych gotowaniem. Jest to jednak bardzo szeroki obszar, który niekiedy warto podzielić na kilka mniejszych list adresowych.

Jeśli bowiem będziemy serwować czytelnikom wiele przepisów na dania mięsne, wówczas ryzykujemy, że z naszego newslettera zrezygnują wszyscy wegetarianie. Jeśli będziemy pisać zbyt dużo artykułów o tym jakie wino podawać do pstrąga, a jakie do kurczaka – wówczas możemy stracić kucharzy-abstynentów. I tak dalej.

Posiadając wielotysięczną listę malingową musimy pamiętać, że ani jeden mailing nie trafi w gusta wszystkich odbiorców. Zawsze znajdą się jacyś niezadowoleni. Możemy natomiast problem ten łatwo rozwiązać dzieląc listę na wąskie specjalizacje – jeden newsletter dla wegetarian, drugi dla abstynentów, trzeci dla entuzjastów kuchni meksykańskiej itd.

W ten sposób komuś kto nie lubi ryb możemy wysłać przepis na barszcz, zamiast informacji o tym jak smażyć karpia. Im bardziej spersonalizowana treść – tym skuteczniejszy mailing. A część czytelników o bardzo szerokich zainteresowaniach może się przecież zapisać jednocześnie do wszystkich naszych newsletterów.

W ten sposób uzyskamy pewność, że proponowana przez nas treść będzie zgodna z oczekiwaniami i potrzebami odbiorców i tym samym dla nich atrakcyjna i pożądana. Wówczas współczynnik rezygnacji spadnie niemal do zera.

Dobry program do newslettera

Może się zdarzyć, że ujrzymy w raportach zbyt wysoki wskaźnik rezygnacji, mimo iż nasz newsletter jest atrakcyjny, merytorycznie bogaty i doskonale dopracowany. Subkrybenci wypisują się jeden za drugim otrzymawszy nawet mailing z bezpłatnymi ebookami i innymi rewelacyjnymi prezentami.

W takiej sytuacji może okazać się, że przyczyn naszych niepowodzeń szukać należy wśród czynników technicznych, które odpowiedzialne są między innymi za prawidłowe wyświetlanie wiadomości w skrzynkach odbiorczych.

Poniżej wyjaśnimy najczęściej pojawiające się komplikacje z tym związane oraz wskażemy dwa proste sposoby na ich uniknięcie w przyszłości.

Personalizacja mailingu

Może zdarzyć się, że nasz autoresponder nie radzi sobie z odmienianiem imion przez przypadki. Internauta wpisując swoje imię w formularzu rejestracyjnym zawsze używa mianownika. Jest to naturalne. My natomiast personalizując nasze mailingi zwracamy się do czytelnika w wołaczu. Jeśli imiona nie zostaną odmienione przez przypadki – czytelnicy ujrzą je w mianowniku, co nie będzie zbyt eleganckie.

Jeszcze gorzej będzie, jeśli imiona zostaną odmienione, ale niepoprawnie, np. Witaj Grzesieku. W jeszcze gorszym przypadku zamiast imienia Grzegorz wyświetli się Grz%&%#orz, co nas całkowicie dyskwalifikuje w oczach subskrybentów.
To samo dotyczy innych elementów personalizacji, jak np. płeć itd.

Kodowanie znaków w programie do newslettera

Innym problemem technicznym, na który powinniśmy zwrócić uwagę, jest specyfika kodowania polskich znaków diakrytycznych. Jakkolwiek w polskim Internecie coraz powszechniejszym zwyczajem internautów staje się pisanie tekstu bez użycia klawisza alt, to jednak nie możemy sobie na to pozwolić w naszych mailingach. Wyglądałoby to bardzo nieprofesjonalnie.

Prawidłowe stosowanie znaków diakrytycznych, takich jak ą, ę, ż, ł, ó, jest absolutną koniecznością. Okazuje się jednak, że nie wszystkie dostępne na rynku programy do newslettera i autorespondery potrafią prawidłowo radzić sobie z takimi znakami.

Jakie są tego konsekwencje? Otóż litery takie jak ą, ę mogą zostać w ogóle nie wyświetlone. Co więcej, w ich miejscu mogą pojawić się przeróżne krzaki typu: $%&!?\$^?% i tak dalej. Wyobraźmy sobie jak w takiej sytuacji wyświetli się wyraz mąż albo źdźbło…?

Jest bardzo prawdopodobne, że taki mailing zostanie natychmiast skasowany, a jeśli odbiorca natychmiast nie wypisał się z listy adresowej, to tylko dlatego, że najpierw skasował wiadomość wraz ze znajdującym się w stopce linkiem rezygnacyjnym.

Blokowanie obrazków w programie pocztowym

Prawidłowe wyświetlanie się wiadomości dotyczy także wyświetlania grafiki. Jeśli stosujemy w naszych mailingach zdjęcia i obrazy, wówczas istnieje ryzyko, że nie wyświetlą się one w przeglądarce użytkownika, który zablokował wyświetlanie obrazków. Dlatego musimy zadbać o prawidłowy układ wiadomości, by nie rozjechał się całkowicie w skrzynce odbiorczej.

Responsywność

Podobną kwestią, choć jeszcze bardziej istotną jest responsywność wysyłanych przez nas e-maili. Co druga wiadomość e-mail otwierana jest bowiem w urządzeniach mobilnych. Zatem jeśli nasz mailing zoptymalizowany będzie wyłącznie dla komputerów stacjonarnych, możemy tym samym bardzo skutecznie zrazić tym do siebie subskrybentów, którzy do obsługi korespondencji e-mailowej lubią używać smartfonów i innych urządzeń mobilnych.

Co to jest responsywność? Jest to cecha, oznaczająca możliwość prawidłowego wyświetlania na każdym urządzeniu. Jeśli wiadomość e-mail jest responsywna, to znaczy, że podgląd będzie prawidłowy na każdym ekranie, bez względu na to, z jakiego urządzenia korzysta internauta.

Jak zatem wysyłać mailingi, by nie zrazić subskrybentów błędami technicznymi?

Jest to bardzo proste. Najpierw musimy zapewnić sobie profesjonalne oprogramowanie autorespondera, a następnie dla pewności trzeba po prostu zawsze przetestować każdy mailing przed jego wysyłką.

Wybór dostawcy wielokrotnego autorespondera jest sprawą stosunkowo łatwą. Należy zwrócić uwagę na to, jakie narzędzia są oferowane, oprogramowanie, funkcjonalność, obowiązujące limity, a także cena. Więcej na ten temat piszemy w osobnym artykule.

Bez względu jednak na to, jaki autoresponder wybierzemy – nie ufajmy mu w 100%. Zawsze przetestujmy czy wszystko działa jak należy – to nic nie kosztuje, wystarczy wysłać mailing testowy i sprawdzić jak prezentuje się w różnych skrzynkach odbiorczych oraz programach pocztowych.
Pozwoli nam to na wysyłanie profesjonalnych e-mailingów i budowanie wspaniałej listy adresowej oraz zapewni spokojny sen.


Jeśli masz jakiekolwiek pytania związane z tematyką poruszaną w tym artykule - pisz do nas śmiało. Staramy się być z Wami w kontakcie tak bardzo, jak tylko pozwala na to szybko biegnący cenny czas. A zadawane przez Was pytania i Wasze sugestie inspirują nas do tworzenia kolejnych ciekawych artykułów. Kliknij tutaj i napisz do nas.

więcej o email marketingu

Interesuje Cię biznes
i zarabianie przez Internet?

Poznaj tajniki prowadzenia dochodowej firmy
i skutecznego zarabiania w Internecie.

Metody, narzędzia i rozwiązania, o których nie mówi się głośno, które odmienią Twóje finanse, które otworzą Twoje oczy na możliwości, o których nawet nie śnisz.

| Regulamin Serwisu | Polityka Prywatności | Mapa Serwisu | Kurs |
Copyright zysk24.com © 2011. All Rights Reserved